Zydroń: „Najlepsze mecze jeszcze przed nami”

Po emocjonującym spotkaniu z Rosją, wygranym przez polskich szczypiornistów 26:25 (12:13) przyszedł czas na przygotowania do meczu z będącą poza stawką grupy D Arabią Saudyjską. Nasi zawodnicy, to profesjonaliści. Nie pozwolą sobie na zlekceważenie przeciwnika, więc o wynik jestem spokojny – podkreślił w rozmowie z naszym serwisem Wojciech Zydroń, skrzydłowy Gaz-System Pogoni Szczecin.

reczna.info.pl: Po wtorkowym spotkaniu emocje pomału opadają. Polscy szczypiorniści słyną z horrorów, które kończą happy-endem. Tym razem nie omieszkam się uznać tego meczu nawet thrillerem. To krótkometrażowe widowisko zasługuje na Oscara?

Wojciech Zydroń: Nie pamietam już, kiedy w meczach o tak wysoką stawkę nasi gracze zagrali jakikolwiek z nich bez zafundowania swoim kibicom olbrzymiej dawki emocji, bliskiej czasem nawet zawału serca. No cóż, taki widać nasza kadra ma styl. Najważniejsze jest to, że te trillery częściej rozstrzygane są na naszą korzyść. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby thriller z takim scenariuszem Polacy zagrali w finale tej imprezy.

– Zwycięstwo nad Sborną urazem kolana okupił Krzysztof Lijewski. Asem w talii Michaela Bieglera okazał się jednak zastępujący go na pozycji prawego rozegrania Andrzej Rojewski, który długo „wchodził” w te mistrzostwa. Odnoszę wrażenie, że z tego zawodnika będziemy mieć spory pożytek.

Wojciech Zydroń: Lijek faktycznie już mocno odczuwa trudy tych mistrzostw, okupując je – mam nadzieje – niegroźnymi urazami, gdyż jego wartość dla tej ekipy jest nieoceniona. Grania jest jeszcze dużo i trzymamy kciuki za zdrowie Krzyśka. Co do Rojewskiego, istotnie zagrał fajne zawody, najlepsze jak do tej pory w kadrze. Nie oceniałbym jednak jego gry określeniem asa z rękawa w talii trenera Bieglera. Po prostu uważam, że wyszedł na mecz i godnie zastąpił Lijka na swojej pozycji. Asem w talii Niemca moim zdaniem okazał się Karol Bielecki, który pokazując się dopiero w drugiej połowie posłał kilka pocisków w stronę bramki Rosjan i potwierdził to, iż można na niego liczyć w trudnych chwilach. Szczególnie, kiedy mamy problemy ze sforsowaniem obrony przeciwnika, próbując dostać się na 6 metr.

– Po raz kolejny sprawdziła się reguła, że mecze na wysokim poziomie wygrywa się obroną. Ta wyglądała całkiem przyzwoicie. Nawet jeśli rywalom udało się już przejść naszą strefę, na posterunku stali dobrze dysponowani Szmal i Wyszomirski.

Wojciech Zydroń: Istotnie. Gra w defensywie jest kluczem do sukcesu w obecnej piłce ręcznej. Mam wrażenie, jakby nasza gra w obronie wyglądała lepiej z meczu na mecz, bo jej właśnie brakowało w meczu z Niemcami. Poruszaliśmy się w niej ospale, co ułatwiało wówczas przeciwnikowi rzut na bramkę Szmala. Graliśmy tak, jakby wyczerpały nam się baterie, natomiast już z Rosją wyglądało to dużo lepiej. Co do bramkarzy bardzo udanie te zawody otworzył Wyszomirski i jeszcze lepiej zakończył je Kasa, kilka udanych interwencji tego drugiego w końcówce meczu dały nam komplet punktów, co doprowadziło do rozpaczy niektórych graczy Sbornej. Niemniej uważam, że najlepsze mecze jeszcze przed nami, bo chłopaki zaczynają się rozkręcać.

– Analizując spotkanie zastanawiałem się, czemu przy płaskiej strefie Rosjan niemiecki selekcjoner nie desygnował do gry Karola Bieleckiego? Prawdopodobieństwo zdobywania bramek z drugiej linii mogłoby przynieść wymierny skutek w postaci uzyskiwania przewagi.

Wojciech Zydroń: To, czy ten gracz, czy inny jest w danej chwili na parkiecie jest decyzją trenerów. Nie sam zawodnik decyduje o tym czy wchodzi na boisko czy nie. Trenerzy za podejmowane decyzje personalne biorą odpowiedzialność. Karol pokazał się w po przerwie, a co działo się z siatką w bramce Bogdanowa wszyscy widzieliśmy.

– Patrząc z perspektywy poprzednich spotkań Polaków w Katarze widać poprawę w naszej grze. Jedyne, co mnie zaniepokoiło, to niewykorzystane okazje w klarownych sytuacjach, jakie miały miejsce szczególnie w końcówce spotkania. Jaka jest granica, pomiędzy adrenaliną, a nonszalancją w takich chwilach?

Wojciech Zydroń: Wydaje mi się, że o nonszalancji tu nie ma mowy. To są profesjonaliści, a błędy w postaci niewykorzystanych setek zdarzają się nawet najlepszym. Szczególnie w chwilach, gdy ważą się losy meczu.

– Przed Polakami czwartkowy mecz przeciwko najsłabszej w naszej grupie Arabii Saudyjskiej. Tym razem obędzie się bez horroru. Będzie to raczej szansa do przećwiczenia wariantów gry przed istotną konfrontacją z Danią, zamykającą stawkę spotkań grupy D.

Wojciech Zydroń: Dokładnie. Ten mecz nie powinien mieć większej historii. Jak już wspomniałem nasi gracze to profesjonaliści i nie pozwolą sobie na zlekceważenie przeciwnika, więc o wynik jestem spokojny.

– Plan na to spotkanie zakłada: wygrać i nie ponieść strat, szczególnie personalnych. Wiemy, że w czwartek nie wystąpią Mariusz Jurkiewicz i wspomniany przeze mnie Krzysztof Lijewski, którzy narzekali na drobne urazy. Zagramy tzw. drugim garniturem?

Wojciech Zydroń: Sam jestem ciekawy ustawienia, w jakim zaczniemy ten mecz. Wydaje mi się, że zaczniemy optymalną siódemką. W miarę upływu czasu zmiennicy będą mieli czas na to, aby pokazać swoje umiejętności i formę jaką zabrali do Kataru.

Rozmawiał: Igor Piwowarski
foto: Gaz-System Pogoń Szczecin

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku