Tkaczyk: „Ten zespół buduję grę na europejskim poziomie”

Reprezentacja Argentyny będzie najbliższym przeciwnikiem podopiecznych Michaela Bieglera na rozgrywanych w Katarze mistrzostwach świata. Zdaniem Grzegorza Tkaczyka, który tym razem wcielił się w rolę naszego eksperta musimy poprawić grę w defensywie, bo ewentualna porażka postawi nas w bardzo trudnej sytuacji.

reczna.info.pl: Polacy na inaugurację przegrali w piątek z Niemcami (26:29 przyp. red.) mimo, że wynik kilkukrotnie był na styku. Czego zabrakło biało-czerwonym, by korzystny rezultat dograć do końca?

Grzegorz Tkaczyk: Sami zawodnicy podkreślali po meczu, że obrona była zbyt słaba. Jeżeli chodzi o poziom tego spotkania zbyt dużo zostawialiśmy miejsca rywalom, co też sprawiało problemy bramkarzom. Piotrek Wyszomirski dał dobrą zmianę i pchnął nasz zespół do przodu. Momentami wyglądało to już fajnie, ale w przeciągu całego spotkania największym problemem była gra obronna i na pewno na ten element w następnych spotkaniach trzeba zwrócić uwagę.

– Oglądając to spotkanie w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że Polacy mając kontakt z rywalem oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji, a szerokość boiska z 20 metrów, zmniejszyła się co najmniej o połowę…

Grzegorz Tkaczyk: Bardzo możliwe. Na takim poziomie każdy błąd jest skrzętnie wykorzystywany przez przeciwnika. Niewykorzystane sytuacje z czystych pozycji mszczą się od razu kontratakiem i tak też było w tym przypadku. Zabrakło też skuteczności w końcówce. Z braku dobrej obrony nie można zagrać bezpośredniego kontrataku w pierwsze tempo. Tak padają najłatwiejsze bramki, a tego na pewno zabrakło.

– Do tej pory skupiamy się na defensywie. Mnie jednak zastanawia jeszcze jeden istotny element. O ile na przyzwoitej skuteczności grali nasi rozgrywający, o tyle ich współpracy ze skrzydłowymi było, jak na lekarstwo.

Grzegorz Tkaczyk: Z tego, co pamiętam Adam Wiśniewski miał dwie pozycje ze skrzydła, z czego wykorzystał jedną. Daszek z kolei wszystkie trzy okazje zamienił na bramki. Tego zdecydowanie było za mało. Patrząc w kontekście następnych spotkań zdecydowanie trzeba poprawić tę grę skrzydłami, bo nie można tylko zdobywać bramek, czy opierać swojej gry w ataku na grę środkiem. Mamy oczywiście dobrych rozgrywających, ale każdy zespół też o tym wie i się na to odpowiednio przygotowuje. Skupiając swoją linię defensywy na środku rywale zwykle zostawiają więcej miejsca skrzydłowym, licząc na to, że nie będziemy do nich grali.

– Niemieckie media po meczu z Polską jednogłośnie określili go „startem marzeń” swojej kadry. My z kolei na grę marzeń naszej kadry musimy poczekać co najmniej do niedzielnego pojedynku z Argentyną, która w piątek sensacyjnie urwała punkt Duńczykom. Na co szczególnie zwrócić uwagę, odnosząc się do gry Albicelestes?

Grzegorz Tkaczyk: Argentyna pokazała, że to nie są chłopcy do bicia i z każdym zespołem z tej grupy są w stanie walczyć. Problemem dla nas może być agresywna obrona Argentyńczyków. Klasyczne 3-2-1. Są to zawodnicy niedysponujący może jakimiś doskonałymi warunkami fizycznymi, ale są bardzo szybcy na nogach. Dla naszych rozgrywających niektórzy są dosyć rośli i może to być nie lada problem. Argentyńczycy pokazali, że to jest zespół, na który trzeba uważać i przede wszystkim trzeba być bardzo skoncentrowanym przez pełne 60 minut. Duńczycy w pewnym momencie prowadzili już 13:6, po czym podopieczni Eduardo Gallardo to odrobili. Dzisiaj czeka nas bardzo ciężkie spotkanie i myślę, że w jakiś sposób kluczowe. Przegrywając to spotkanie postawimy się w bardzo trudnej sytuacji. Wygrana doda pewności psychicznej i wiarę we własne umiejętności przed kolejnymi spotkaniami.

– Nawiązując do historii spotkań z tym zespołem najbardziej zapadł mi w pamięć ten z MŚ sprzed czterech lat w Szwecji. Wówczas w grupie z Polakami w Goeteborgu potrafili oni namieszać w naszej grupie, z Nami przegrywając zaledwie jedną bramką. Teraz scenariusz będzie podobny?

Grzegorz Tkaczyk: Mam nadzieję, że to spotkanie od pierwszych minut będziemy kontrolować i że wygramy tym razem spokojnie. Argentyna, tak jak podkreślałem, to nie jest zespół grający anonimową piłkę ręczną. Wielu chłopaków z tej kadry gra w lidze francuskiej. Dla przykładu świetny środkowy Diego Simonet występuje w Montpellier i jest tam pierwszym rozgrywającym. Ten zespół powoli buduje grę na europejskim poziomie.

Rozmawiał: Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku