PGNiG PP: Bez niespodzianki w pierwszym meczu

W pierwszym spotkaniu w ramach PGNiG Pucharu Polski piłkarzy ręcznych zmierzyły się zespoły Azotów Puławy i Orlenu Wisły Płock. Po godzinnym pojedynku, w którym nie zabrakło emocji i walki lepszy okazał się ten drugi, triumfując 41:25 (19:12)!

Mecz stosunkiem 2:0 rozpoczęli podopieczni Artura Górala, a było to spowodowane rozproszeniu i widocznemu spięciu w szeregach puławian. Kolejne akcje to z resztą potwierdzały, bo zespół Azotów zdołał przez pierwsze 6 minut rzucić jedyną bramkę autorstwa Krzysztofa Tylutkiego, tracąc zaś pięć. Taki przebieg zmusił trenerów gości do skorzystania z czasu przysługującego zespołowi. Po nim w grze ich podopiecznych pojawiła się nuta ożywienia – 7:3 (10′), którą jak widać po wyniku skutecznie tłumiły dojrzałe ataki „Nafciarzy”. Kolejne fragmenty obfitowały w wyrównaną grę, a nawet lekką przewagę puławskiej drużyny, której defensywa uściśliła szyki i poprawiła grę w ataku pozycyjnym, co urzeczywistnia nadrobienie jednej bramki i prezentuje wynik – 10:7 (15′). Następnie w błyskawicznym tempie trzy bramki z rzędu zdobyli Wiślacy i zyskali pierwszą w meczu, tak wysoką sześciobramkową przewagę – 13:7 (19′). Na siedem minut przed przerwą tablica wyników w legionowskiej arenie wskazywała na rezultat 17:9, a więc świadczący o praktycznie nieustającej przewadze płocczan. Końcówka w głównej mierze przebiegła pod dyktando Azotów, ale wynik wciąż pozostawiał na wygranym froncie uczestnika tegorocznego pucharu EHF – 19:12 i takim też wynikiem zawodnicy zakończyli pierwszą część gry.

Po zmianie stron z początku aktywniej pod bramką rywali prezentowali się podopieczni duetu trenerskiego Kurowski – Dropek, którzy wyraźnie rozpoczęli walkę o nadrobienie niekorzystnego rezultatu sprzed przerwy. Przez pierwsze dwie minuty rzucili trzy bramki, tracąc jedną. Taka sytuacja była jednak po niedługiej chwili wodą na młyn zespołu Orlen Wisły, który rozdrażniony rozpoczął swoją serię, nakładając specyficzny styl gry – w tym przypadku były to najczęściej bramki z kontry i nienaganna gra z kołem. Po dziesięciu minutach tej części było już dziesięć bramek przewagi „Nafciarzy” – 27:17, co świadczyło o stałym podtrzymywaniu swojego sportowego zdania na parkiecie. Azoty Puławy nie były naturalnie faworytem tego spotkania, ale szanse na podjęcie się choćby minimalnego nadrobienia strat umykały z minuty na minutę. Wynikiem tego była w ich szeregach nieporadność, czasem nonszalancja a czasem może świadomość, że za kilkanaście dni będą musieli mierzyć się o jak najlepszy rezultat w lidze podczas play-offów. Tak czy owak posiadająca dobre zaplecze i nienaganne szkolenie Wisła nie dała najmniejszych szans swojemu dzisiejszemu rywalowi, triumfując 41:25.

Orlen Wisła Płock – KS Azoty Puławy 41:25 (19:12) 

Wisła Płock: Sego, Wichary – Kubisztal 9, Nikcević 6, Ghionea 5/2, Syprzak 5, Spanne 4, Wiśniewski 3, Eklemović 2, Zołotenko 2, Twardo 1, Ilyes 1, Toromanović 1, Chrapkowski, Paczkowski.

Azoty Puławy: Sokołowski, Stęczniewski, Grzybowski – Masłowski, Krajewski 4/1, Szyba 4, Zinczuk 3, Kus, Przybylski 2, Bałwas 1, Sobol 1, Tylutki 1, Barzenkau 1, Grzelak 1, Ćwikliński, Jankowski.

Z Areny Legionowo, Igor Piwowarski

foto: Piotr Piwowarski

źródło: „reczna.info.pl”