Niedźwiedź: „To zawodnicy, którzy nie grają dla ojczyzny”

Zwycięstwo, remis i cztery porażki. Tak prezentuje się bilans spotkań reprezentacji Polski szczypiornistów z gospodarzami wielkich imprez. W piątek biało-czerwoni staną przed szansą dopisania do tych statystyk kolejnego zwycięstwa. Na drodze podopiecznych Michaela Bieglera staną tym razem Katarczycy.

reczna.info.pl: W środę Polacy przełamali niechlubną serię spotkań o stawkę z Chorwatami. Po siedmiu latach udało się ich w końcu pokonać, choć to oni byli stawiani w świetle faworytów do zajęcia miejsca na podium katarskich mistrzostw świata. O jakiej sile polskiego zespołu na tym etapie możemy mówić?

Iwona Niedźwiedź: Jesteśmy już na finiszu turnieju, więc jeśli zespół awansował do półfinału to świadczy to o tym, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Naładowani zwycięstwami w ostatnim tygodniu z pewnością czujemy się ogromnie mocni. W takich momentach niebotycznie wzrasta pewność siebie, grupa się jeszcze mocniej cementuje, jako drużyna. Jest wspólny cel i każdy zrobi wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Niezależnie od tego, czy wystąpi w najbliższym spotkaniu 50 min, czy może wcale. Determinacja jest nie do ocenienia. Piotrek Chrapkowski, Mariusz Jurkiewicz i pewnie paru innych, o których nie jest głośno grają w tym turnieju regularnie nafaszerowani farmakologią. Ryzykują swoje zdrowie dla tej drużyny. Nie wyobrażam sobie większego poświęcenia.

– Przyznać trzeba, że o ile pierwsze pół godziny w naszym wykonaniu było wielce budujące, o tyle początek drugiej połowy był mówiąc delikatnie katastrofalny. W dramacie tym główną rolę odgrywał Domagoj Duvnjak, a Polacy potrafili przez dziesięć pierwszych minut odpowiedzieć zaledwie jednym trafieniem. Czym to było spowodowane?

Iwona Niedźwiedź: W piłce ręcznej przestoje zdarzają się prawie każdemu i będą się zdarzać. Nie da się grać perfekcyjnie przez 60 minut w spotkaniu. Oczywiście celem każdego trenera jest dążenie do takiego stanu rzeczy, ale to się bardzo rzadko zdarza. Jeśli ktoś oczekuje od naszej reprezentacji, że przez 60 min będziemy grać pięknie, skutecznie i bez błędów, to w którymś momencie oderwał się od ziemi i plecie androny.

– Były w tym meczu momenty – szczególnie w pierwszej połowie – gdzie prowadziliśmy już dwoma, trzema bramkami i szybko roztrwanialiśmy tę przewagę. Odnoszę wrażenie, że Polacy potrzebują czuć presję ze strony rywali, żeby mecze wygrywać w końcówce. Dając tym samym niezapomniane emocje nam, kibicom.

Iwona Niedźwiedź: Czy potrzebują czuć presje? – nie wydaje mi się. Polacy na tych mistrzostwach mieli jedną z najcięższych grup. To sprawiło, że większość meczów rozstrzygała się w końcówkach. Jestem pewna, że im samym nie zależy na tym, żeby losy meczu rozstrzygały się w ostatnich minutach, bo wtedy przecież wszystko może się zdarzyć. Decydują detale, czasem łut szczęścia, ale tak się nam te mistrzostwa ułożyły, a nie inaczej i nie doszukiwałabym się tutaj jakiejś tendencji.

– W półfinale zmierzymy się z Katarem. Bilans spotkań naszej kadry z gospodarzami turniejów nie imponuje. Zwycięstwo, remis i cztery porażki. Przełamaliśmy jedną serię, to dlaczego nie przełamać drugiej i dołożyć do tych statystyk kolejną wygraną. Na czym opierać nasze szanse w meczu przeciwko podopiecznym Valero Riviery?

Iwona Niedźwiedź: Chociażby na trzech czynnikach. Po pierwsze Katar dysponuje maksymalnie siedmioma zawodnikami na europejskim, czy światowym poziomie. Po drugie, reprezentacja Kataru nie jest stricte reprezentacją. To zawodnicy, którzy nie grają dla ojczyzny, dla idei, która niesie za sobą to wszystko, czym jest reprezentacja. Grają w niej dla pieniędzy. Trzeci czynnik jest taki, ze nasza drużyna walczy nie tylko z rywalami, ale także ze swoimi słabościami. Mam tutaj na myśli kontuzje. A w takim momencie nie ma nic bardziej budującego, dlatego uważam, że w tym momencie nasz zespół jest jak czołg, który może zburzyć każdy mur. Nawet z najdroższego, katarskiego kruszcu.

– Asem w talii hiszpańskiego selekcjonera jest Żarko Marković, dotychczas drugi najlepszy strzelec katarskich mistrzostw. Chciałoby się powiedzieć Katar ma kasę, ale to my mamy Szmala.

Iwona Niedźwiedź: W ćwierćfinale z Niemcami również z bardzo dobrej strony zaprezentował się Kubańczyk, Rafael Capote. To zawodnik dysponujący mocnym rzutem z drugiej linii. Na pewno będziemy musieli poświęcić mu trochę zainteresowania. Najmocniejszym punktem Katarczyków jest 37-letni bramkarz Barcelony, Daniel Sarić. To właśnie on zapewnił Katarowi półfinał. Oni tez mają swojego Sławka Szmala, który nawet jeśli drużynie się nie układa może sam odmienić losy spotkania. Osobiście obawiam się tego meczu bardziej, niż tego ze Szwecją, czy Chorwacją. Mam nadzieję, że bezpodstawnie. Obyśmy wszyscy usłyszeli Mazurka Dąbrowskiego w finale mistrzostw świata.

Bilans spotkań Polaków z gospodarzami mistrzostw:

Zwycięstwo: Niemcy – Polska 25:27 (12:14) – faza grupowa MŚ 2007
Remis: Norwegia – Polska 24:24 (13:12) – faza zasadnicza ME 2008
Porażki: Niemcy – Polska 29:24 (17:13) – finał MŚ 2007
Chorwacja – Polska 29:23 (14:13) – półfinał MŚ 2009
Szwecja – Polska 24:21 (14:12) – faza grupowa MŚ 2011
Serbia – Polska 22:18 (11:7) – faza grupowa ME 2012

Rozmawiał: Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku