MŚ Serbia: Podium poza zasięgiem…!

Reprezentacja Polski szczypiornistek musiała – po raz czwarty i ostatni na mistrzostwach globu w Serbii – uznać wyższość rywalek. Tym razem pogromczyniami „biało-czerwonych” w meczu, której stawką był brązowy medal okazały się Dunki – 26:30 (15:12)!

Końcowy wynik jest przede wszystkim spowodowany naszą niekiedy widoczną nonszalancją i nerwowością w grze w drugiej odsłonie. Polki miały niesamowicie dużo problemów z upilnowaniem kapitalnej rozgrywającej Kristiny Kristiansen – zdobywczyni dziesięciu trafień w tym „małym finale”.

Od pierwszych minut widoczną nerwowość w grze obydwu nacji zdołała w ekspresowym tempie przełamać drużyna ze Skandynawii. Po dziewięciu minutach spotkania to ona bowiem prowadziła dystansem trzech trafień – 5:2. W równie szybkim tempie, co rywalki pozbierały się z tej rzutowej opresji podopieczne Kima Rasmussena, których odpowiedzią na poczynania Dunek – były cztery z rzędu celne trafienia, dzięki czemu wynik zaczął przybierać korzystne dla nas barwy – 6:5.

W następnych fragmentach tego pojedynku rywalki „dorzuciły do ognia”, ale i nasze dzielne kadrowiczki potrafiły dotrzymywać im kroku, by na około dziewięć minut przed przerwą rozpocząć serię rzutową. Przez pięć minut w tym okresie „Gang Rasmussena” nie dał sobie rzucić choćby trafienia i kumulując siły w ataku pozycyjnym trafił pięciokrotnie! – 13:9, po bramce Karoliny Kudłacz (26’).

Już trzy minuty później kapitan naszego zespołu wyprowadziła naszą kadrę na bezpieczny, pięciobramkowy dystans – zaś jeszcze przed syreną „zapraszającą” drużyny na przerwę – Kristina Kristiansen oraz Maria Fisker zdołały zminimalizować przewagę do trzech trafień – 12:15, co już można było uznawać za ostrzeżenie dla naszej reprezentacji.

Po zmianie stron rywalki, które najwyraźniej poczuły wiatr w żagle i realne zbliżenie się do Polek dołożyły dwie bramki i przy jednobramkowej wówczas przewadze „biało-czerwonych” (33’) znów mogliśmy liczyć na niesamowite emocje. Z pewnością każdemu z nas drżały serca przy rzutach Kingi Grzyb na 16:14, czy Katarzyny Koniuszaniec – na 18:16, kiedy to raz po raz uciekaliśmy rywalkom na skromne dwa trafienia.

Niestety dla nas punktem kulminacyjnym dzisiejszej wygranej podopiecznych Jana Pytlicka był okres między 40. a 47. minutą, w którym to Polki sprawiały wrażenie, jakby brakowało im koncepcji na grę w ataku pozycyjnym. Jedynym, co wówczas wyszło – było podanie do Patrycji Kulwińskiej, która podwyższyła stan rywalizacji na naszą korzyść – 21:19 (43’).

Jak się okazało, było to ostatnie w tym spotkaniu prowadzenie naszych dziewczyn. Sporo krwi napsuła nam wspomniana niejednokrotnie Kristina Kristiansen, której akcje „sam na sam” przy naszej aktywnej obronie znajdowały pokładane owoce bramkowe rywalek.

„Biało-czerwonym”, mimo wzlotów i upadków – w czasie trwania serbskiego mundialu – należą się jednak podziękowania za chwile niesamowitych emocji, radosnych wzruszeń i łez po przegranych konfrontacjach. Inteligencję całej drużyny ocenia się bowiem nie po samej przegranej, lecz po walce jaką dokonuje się mimo niej. Braku takiego nastawienia naszej kadrze z pewnością nie brakowało. I choć przegrana – 26:30 – o najniższy stopień podium boli najbardziej, wyzwoli ona z pewnością sportową złość i nauczy pokory na przyszłość.

Dania – Polska 30:26 (12:15)

Dania: Poulsen, Greve – Kristiansen (10), Norgaard (5), Line Jorgensen (4), Fisker (3), Stine Jorgensen (3), Gravholt (2), Jensen (1), Burgaard (1), Holmsgaard (1).

Polska: Wysokińska, Gapska – Kulwińska (5), Byzdra (4), Wojtas (4), Grzyb (3), Kudłacz (3), Koniuszaniec (3), Siódmiak (2), Szwed-Orneborg (2), Niedźwiedź, Semeniuk-Olchawa, Stasiak, Migała.

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”