MŚ Katar: Elektryzujący dreszczowiec. Mamy ćwierćfinał!

Reprezentacja Polski szczypiornistów po emocjonującym i pełnym walki spotkaniu 1/8 finału katarskich mistrzostw świata pokonała Szwecję 24:20 (10:11), dzięki czemu uzyskała awans do ćwierćfinału. W tej fazie na biało-czerwonych czekają już podopieczni Slavko Goluzy, Chorwaci. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Michała Jureckiego.

Rozpoczynający ten mecz od ataku Polacy w standardowym składzie z Michałem Jureckim, Mariuszem Jurkiewiczem i Andrzejem Rojewskim w środku pola, a także Kamilem Syprzakiem na kole oraz Przemysławem Krajewskim i Michałem Daszkiem na skrzydłach początku spotkania nie zaliczą do najbardziej udanych. Choć to oni zaczynali, to Szwedzi – po rzucie Tobiasa Karlssona objęli pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie. Gdyby nie dobrze dysponowany już od pierwszych minut Sławomir Szmal w bramce, musielibyśmy gonić wynik.

Na pierwszą bramkę podopiecznych Michaela Bieglera przyszło nam poczekać do piątej minuty, kiedy to Daszek rzutem ze skrzydła wyrównał stan rywalizacji. Warto podkreślić dobrą grę blokiem obydwu reprezentacji. Wytknąć jednak kiepską skuteczność z gry w drugie tempo na pierwszy plan wrzucając rzut Krajewskiego z drugiej linii w poprzeczkę, choć w sytuacji tej mógł zagrać do lepiej ustawionego Rojewskiego.

Kiedy w czternastej minucie spotkania Piotr Grabarczyk powędrował na dwie minuty kary, przy stanie 3:4 po bramce Jonasa Kallmana wydawało się, że będący w przewadze liczebnej Szwedzi podwyższą przewagę. Ciężar gry na swoje barki wziął wówczas Karol Bielecki, którego dwa z kolei trafienia przyniosły nam pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie – 5:4 (16′).

Na około dziesięć minut przed końcem pierwszej części gry na dwie minuty odesłany został Markus Olsson, a Polacy wciąż utrzymywali przewagę dwóch trafień – 7:5 (20′). Wówczas po zamarkowaniu rzutu z drugiej linii przez Bieleckiego, akcję wykończył ponownie Michał Daszek. Mimo, że gra w ataku pozycyjnym nie kleiła się w końcowych fragmentach mogliśmy liczyć na Sławomira Szmala, który najpierw obronił rzut karny egzekwowany przez Niclasa Ekberga, a chwilę później zatrzymał rzut ze skrzydła Kallmana.

To jednak podopieczni Staffana Olsona i Oli Lindgrena w końcowych minutach przejęli inicjatywę i na przerwę schodzili z przewagą jednego trafienia – 11:10, ale i ze stratą personalną, po karze, jaką uzyskał w końcówce Tobias Karlsson. I choć to rywale przez półtorej minuty drugiej odsłony grali w osłabieniu, już dwie minuty po przerwie odskoczyli na dwie bramki – 12:10.

Tę partię Skandynawowie rozpoczęli wysoką obroną 5-1 z wysuniętym na tzw. jedynce Kallmanem. Po ośmiu minutach drugiej połowy tej rywalizacji kolejne trafienie po asyście Bieleckiego dołożył Daszek13:14. Paradoksalnie nie defensywa była dla nas największym zagrożeniem. Naszym największym rywalem okazały się niewykorzystane rzuty z klarownych sytuacji.

Na całe szczęście między słupkami dyspozycję utrzymywał Szmal, a na dziesięć minut przed końcową syreną, po bramce z karnego Bartosza Jureckiego polski zespół ponownie wyszedł na dwubramkowe prowadzenie – 18:16. Prawdziwa gra nerwów rozpoczęła się jednak kilka minut później. Nerwowa dla rywali. Na pięć minut przed końcem przy stanie 20:18 dla Polaków i premierowej bramce Rojewskiego końca spotkania nie doczekał mocny punkt Szwedów, Viktor Östlund. Minutę później jego los podzielił Jonas Kallman.

Gwóźdź do trumny naszych rywali dobili Adam Wiśniewski i Mariusz Jurkiewicz, których trafienia w ostatniej minucie spotkania ustaliły wynik 24:20!

Polska – Szwecja 24:20 (10:11)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Krajewski, Orzechowski, Bielecki (3), Rojewski (1), Wiśniewski (3), B. Jurecki (5), M. Jurecki (5), Grabarczyk, Jurkiewicz (2), Masłowski, Syprzak (1), Daszek (4), Szyba, Chrapkowski. Kary: 6 min.

Szwecja: M. Andersson, Sjoestrand – Persson, Olsson (3), K. Andersson, Kallman (4), L. Karlsson (1), Ekberg (2), T. Karlsson, Fahlgren, Petersen (5), Barud, Oslund (2), Zachrisson (1), Nilsson (2), Nielsen. Kary: 12 min.

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku