MŚ 2015: Bez recepty na Katar. Finał bez Polaków!

Reprezentacja Polski szczypiornistów uległa w swoim przedostatnim występie na katarskich mistrzostwach świata. W piątkowym półfinale biało-czerwoni nie sprostali bowiem gospodarzom turnieju, przegrywając 29:31 (13:16). Podopiecznym Michaela Bieglera pozostaje jeszcze walka o brązowy medal. By stanąć na najniższym stopniu podium musimy jednak pokonać Hiszpanię, która w drugim półfinale przegrała z Francją 22:26 (14:18)

Rozpoczynający ten półfinał od obrony w tradycyjnym składzie ze Sławomirem Szmalem w bramce, Przemysławem Krajewskim, Michałem Daszkiem i Piotrem Grabarczykiem w pierwszej linii oraz Michałem Jureckim, Mariuszem Jurkiewiczem i Andrzejem Rojewskim w sektorze centralnym Polacy pierwsze fragmenty spotkania mogli zaliczyć do udanych.

Już po upływie kilkudziesięciu sekund wynik spotkania otworzył rzutem z koła Kamil Syprzak, który do ataku zmienił Grabarczyka. Asystę przy bramce zaliczył Michał Jurecki. Gdyby szukać najmocniejszego punktu biało-czerwonych bez wątpienia można byłoby wymienić nienaganną dyspozycję Dzidziusia, który do dwunastej minuty spotkania miał na swoim koncie już cztery bramki i trzy asysty przy dwóch trafieniach Syprzaka i jednym ze skrzydła Daszka.

To właśnie młodszy z braci Jureckich wyprowadził biało-czerwonych na dwie bramki przewagi – 8:6 (12′). Warto podkreślić, że do tego momentu podopieczni Michaela Bieglera mieli stuprocentową skuteczność w ataku. Trudno powiedzieć, czy statystyki te popsuła zmiana bramkarza rywali (za Stojanovicia pojawił się Sarić), czy nasza nonszalancja wynikająca z prowadzenia.

Wobec prostych błędów popełnianych przez naszych rodaków na siedem minut przed końcem pierwszej połowy po bramce Kamalaldina Mallasha gospodarze wyszli na pierwsze w tym meczu prowadzenie – 12:11. Naszej sytuacji wcale nie ułatwiał niecelny rzut Jurkiewicza, a już tym bardziej Krajewskiego. Lewoskrzydłowy, znajdując się w klarownej sytuacji rzutowej trafił w słupek. Złą passę przełamał dopiero rzutem z koła Bartosz Jurecki, ale to gospodarze schodzili na przerwę z trzema bramkami zaliczki – 13:16.

O ile chlubić można się obronionym siódmym rzutem karnym na tych mistrzostwach przez Sławomira Szmala po upływie trzech pierwszych minut drugiej odsłony, o tyle samą grą już nie. Polakom kilkukrotnie udawało się co prawda zbliżyć do rywala na dwie bramki przewagi – między innymi po pierwszej po przerwie bramce ze skrzydła Adama Wiśniewskiego14:16 (31′), ale wypracowywanego konsekwentnie przez rywala dystansu nie udało się wyrównać. Nie mówiąc już o ponownym wyjściu na prowadzenie przez nasz zespół.

Polakom nie pomogła nawet pierwsza w tym meczu gra w przewadze, kiedy to na ławce kar gospodarzy zasiadł Hassan Mabrouck. Wówczas biało-czerwoni nie do końca zredukowali straty, zbliżając się do rywala zaledwie na trzy trafienia – 18:21 (43′), po bramce z drugiej linii Karola Bieleckiego. Trzeba przyznać, że podopiecznym Michaela Bieglera nie najlepiej wiodło się w ataku. Wciąż widać było problemy w konstruowaniu ataku pozycyjnego wobec wysokiej formacji obronnej przeciwnika. W defensywie z kolei polscy szczypiorniści grali miejscami zbyt statycznie, dopuszczając rywala do prostych wejść w naszą strefę.

Nadzieję, na odmianę boiskowej rzeczywistości dał na dwie minuty przed końcową syreną Mariusz Jurkiewicz27:29, ale wciąż było to kroplą w morzu oczekiwań na lepszy rezultat. Ostatnie słowo należało do gospodarzy, a ci do końca spotkania utrzymali dwubramkowy dystans nad biało-czerwonymi.

Polska – Katar 29:31 (13:16)
Hiszpania – Francja 22:26 (14:18)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Krajewski, Orzechowski, Bielecki (1), Rojewski (1), Wiśniewski (2), B. Jurecki (3), M. Jurecki (9), Grabarczyk, Jurkiewicz (5), Masłowski, Syprzak (2), Daszek (3), Szyba (3), Chrapkowski. Kary: 10 min.

Katar: Sarić, Stojanović – Marković (5), Mabrouk, Roine (3), Capote (6), Al-Karbi, Memisević (2), Vidal (1), Damjanović, Mallash (6), Benali (1), Madadi, Hamdoon (2), Hassab Alla (5), Zakkar. Kary: 2 min.

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku