ME: Blamaż na starcie!

Z zerowym dorobkiem punktowym podejdą do wtorkowej konfrontacji z Węgierkami podopieczne Kima Rasmussena. To wszystko za sprawą przegranego na inaugurację mistrzostw Europy meczu przeciwko Hiszpankom 22:29 (13:16). „Jeżeli poważnie myślimy o wygraniu następnego meczu, to musimy poprawić naszą defensywę” – powiedziała po niedzielnym falstarcie Alina Wojtas.

W drugim spotkaniu grupy A Madziarki podzieliły się punktami z niedocenioną przed startem turnieju Rosją 29:29 (14:15).

Nie najlepszy w naszym wykonaniu początek spotkania umożliwił Hiszpankom szybkie wypracowanie przewagi. Wynik spotkania otworzyła Alexandrina Cabral a chwilę później wtórowała jej po bramce z rzutu karnego Carmen Martin2:0 (3′). Po niepewnym starcie biało-czerwone zaczęły nabierać wiatru w żagle. Najpierw z karnego premierową bramkę rzuciła Karolina Kudłacz, by chwilę później dwoma pewnymi rzutami stan rywalizacji wyrównała Iwona Niedźwiedź 3:3 (9′).

W obliczu wyrównanego fragmentu gry dobre interwencje w polskim zespole notowała Małgorzata Gapska, która skutecznie wybroniła kilka akcji Hiszpanek. W końcu na pierwsze w tym meczu prowadzenie – 6:5 (11′) – podopieczne Kima Rasmussena wyprowadziła doświadczona Monika Stachowska. Biało-czerwone wyraźnie podkręciły tempo i zaczęły grać lepiej. Trzymały kontakt z rywalkami, co pozwoliło prowadzić wyrównaną grę. Dobrze w tym czasie spisywała się Kinga Grzyb, która po wyprowadzeniu szybkiego kontrataku zdobyła bramkę – 11:12 (24′) minimalizując dystans do Hiszpanek.

Gdy wydawało się, że Polki złapały właściwy rytm i weszły na dobre w mecz, rzutem z 9 metrów Beatritz Fernandez celnie rzuciła do polskiej bramki 13:11 (25′). Jakby tego było mało dwa kolejne trafienia dołożyła Carmen Martin 15:11 (27′), utrzymując bezpieczny dystans.

Szczypiornistki z Półwyspu Iberyjskiego pod koniec pierwszej połowy narzuciły swój styl gry, co dało im czterobramkowe prowadzenie. Na pół minuty przed zejściem do szatni swoje efektowne trafienie dołożyła Karolina Zalewska i oba zespoły zakończyły pierwszą połowę wynikiem 16:13.

Reprezentantki Polski drugą partię spotkania rozpoczęły niefortunnie. Na ławkę kar powędrowała Karolina Zalewska, a w naszych szeregach mnożyły się błędy. Nie pomogła nawet obrona rzutu karnego przez Małgorzatę Gapską, mobilizującą swoje koleżanki do lepszej gry. Hiszpanki grały jak na fali. W 38. minucie spotkania Elisabeth Pinedo rzuciła bramkę podwyższającą dystans do sześciu trafień 21:15, co stawiało podopieczne Kima Rasmussena w trudnej sytuacji, zmuszającej do wzięcia czasu.

Po przekazaniu uwag zawodniczkom poprawiła się gra w defensywie polskiego zespołu, ale w dalszym ciągu niemoc w ataku powodowała bezsilność w wykańczaniu akcji. Mijał czas i kiedy wydawało się, że Polki wreszcie złapią kontakt z rywalkami 20:23 (49′) nieporadność wracała z efektem bumerangu. Piłki kierowane do koła łatwo przechwytywały przeciwniczki, które nie traciły takich sytuacji i zdobywały kolejne bramki. Na pięć minut przed końcową syreną Marta Mangue celnie trafiła do polskiej siatki utrzymując wypracowaną przewagę 27:21. Do końca meczu podopieczne Jorge Duenasa kontrolowały już wynik spotkania i zasłużenie wygrały 29:22.

Hiszpania – Polska 29:22 (16:13)

Hiszpania: Navarro, Temprano – Lopez (1), Martin (9), Nunez, Fernandez (3), Mangue (5), Chavez (1), Pinedo (1), Pena (5), Elorza (1), Egozkue (1), Cabral (2).

Polska: Gapska, Prudzienica – Stachowska (2), Niedźwiedź (3), Siódmiak (1), Gęga, Kocela, Grzyb (3), Kulwińska, Kudłacz (7), Janiszewska, Zych, Drabik, Zalewska (1), Wojtas (5).

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku