ME 2014: Lepiej późno, niż wcale – gramy dalej!

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych w trzecim spotkaniu grupy C rozgrywanym w duńskim Aarhus pokonała naszych północno-wschodnich sąsiadów, Rosję 24:22 (10:14) – zdobywając tym samym pierwsze punkty na mistrzostwach Starego Kontynentu!

Polacy, chcąc liczyć się wciąż w rywalizacji o drugą fazę turnieju musieli bezapelacyjnie pokonać dzisiejszego rywala. Paradoksalnie zwycięstwo miało być niskie – najlepiej różnicą jednej, dwóch bramek. Taka bowiem sytuacja sprawiłaby, że „biało-czerwoni” weszliby w następny etap rozrywek z dwoma punktami zaliczki. Gdybyśmy jednak zbyt wysoko triumfowali, mogłoby to się obrócić przeciwko nam i wówczas zaczynalibyśmy kolejne spotkania z zerowym dorobkiem.

Podopieczni Michaela Bieglera spotkanie zaczęli z widocznym animuszem i polotem w grze. Już po upływie kilkunastu sekund wynik spotkania otworzył młody Jakub Łucak. Następnie wśród naszych zawodników przodował w rzutach Krzysztof Lijewski, dzięki którego trzem rzutom i jednej Przemysława Krajewskiego – nasz zespół przez pierwsze dziesięć minut zyskał dwubramkowy dystans nad rywalem – 5:3!

Jak się po chwili okazało były to dobre, złego początki bowiem przez siedem kolejnych minut nie potrafiliśmy przebić się przez obronę „Sbornej”. Nawet, gdy udało się wymanewrować obrońców na posterunku stał 40-letni, Igor Levshkin. Te defensywne atuty Rosji pozwalały wypracowywać kontry, jak i akcje w tzw. „drugie tempo” naszego rywala. To wszystkie elementy złożyły się na odwrócenie gry w przeciwną stronę i pewne prowadzenie Rosjan 8:5 (17’), po bramce niezawodnego Pavla Atmana.

Po naszej stronie na słowa zasługi mógł liczyć Sławomir Szmal, dzięki którego interwencjom wynik wciąż oscylował w skromnej przewadze Rosji. Najwyraźniej jego poczynania między słupkami przełożyły się na grę zespołu i dały jakiś impuls, bo po bramkach Bartosza Jaszki, Krzysztofa Lijewskiego oraz Bartosza Jureckiego z koła – zanotowaliśmy bramkę kontaktową z Rosją – 8:9 (21’). Posiłkując się znanymi słowami określającymi zwycięzców w szczypiorniaku – „bronić szczelnie, rzucać celnie”, nasi rodacy po raz drugi w tej części gry odbiegali od tej normy. Znów bowiem seria rzutowa Rosjan przyniosła im – na cztery minuty przed przerwą – psychiczny komfort i kolejną, znaczącą przewagę – 13:8, po trafieniu Konstantina Igropulo. Po pierwszych trzydziestu minutach na tablicy rezultatów widniał wynik, który nie zaspokoił naszych potrzeb – 10:14.

Lekiem na całe zło miała być druga odsłona, a w niej nasza dojrzała, rozważna gra do ostatniej syreny, i o takiej też można było mówić, bo „biało-czerwoni” zagrali, jak za dawnych, dobrych lat – zabójczo skutecznie w ataku i aktywnie w defensywie. Niech świadczy o tym choćby fakt, iż Polacy przez pierwszy kwadrans drugiej połowy rzucili siedem bramek, dając się jedynie zaskoczyć rzutem Pavla Atmana. W kolejnych fragmentach odpowiedzią na skutecznie wypracowaną akcję przez aktywnego Daniila Shishkareva była czterobramkowa seria rzutowa, którą na dziesięć minut przed końcem meczu zwieńczył Bartłomiej Jaszka21:16!

Zbytnia pochopność w oddawaniu rzutów na bramkę rywali w końcowych momentach spotkania, zaowocowała na korzyść Rosjan, którzy dwie minuty przed końcem zbliżyli się na dwie bramki – 21:23. Polakom jednak nie zabrakło koncentracji do końca spotkania i dzięki odpowiedniej konsekwencji i cechom wolicjonalnym udało się „zachować twarz”, triumfując ostatecznie 24:22!

Polska – Rosja 24:22 (10:14)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Jaszka (3), Lijewski (4), Bielecki, Wiśniewski (2), Jurecki B. (2), Jurecki M. (3), Grabarczyk, Jurkiewicz (1), Syprzak (1), Łucak (4), Krajewski (1), Kuchczyński, Szyba, Chrapkowski (3).

Rosja: Lewszin, Bogdanow – Atman (6), Igropulo (4), Skopincew (4), Zhitnikow (3), Shelmienko (2), Shishkariew (2), Gorbok (1), Aflitulin, Jewdokimow, Kowaliew, Pyszkin.

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”