ME 2014: Bezcenne dwa punkty Polaków!

W inauguracyjnym spotkaniu fazy zasadniczej w Aarhus, „biało-czerwoni” po 60-minutowej bitwie wydarli zwycięstwo Białorusinom, triumfując 31:30 (14:13). Dzięki temu podopieczni Michaela Bieglera dołożyli cenne dwa punkty do swojego konta, w tym etapie rozgrywek mając już cztery!

Podopieczni Yuriego Szevtsova mecz rozpoczęli od wysokiej formacji defensywnej, zwanej „3-2-1”, lecz z początku nie przyniosła ona naszym rodakom zbyt wielu problemów. Mało, by powiedzieć, że Polacy jak natchnieni wypracowywali sobie dogodne pozycje rzutowe, i tak po siedmiu minutach przodowali nad rywalem dwoma trafieniami – 4:2, po bramce Mariusza Jurkiewicza. Chwilę później rozdrażnieni sytuacją białoruscy szczypiorniści rzucili się do ataków i jak się okazało, przyniosły one pokładany skutek, bo już około osiem minut później wynik rywalizacji na 6:4 ustalił na korzyść swojego zespołu młodszy z braci Rutenka – Dzianis. W tym czasie Polacy nie prezentowali dobrej – jakościowo – gry i popełniali sporo prostych, podręcznikowych błędów.

Impuls do przebudzenia się naszemu zespołowi dał Krzysztof Lijewski, który w pojedynkę wymanewrował szyki defensywne rywali i zdołał wyrównać stan rywalizacji – 6:6 (17’). Momenty te były dla polskiej drużyny o tyle łatwe, że Białorusini – po dwuminutowej karze nałożonej na Siergieja Shylovicha – obniżyli strefę obronną do „6-0”. Kiedy na sześć minut przed końcem pierwszej odsłony Karol Bielecki zdobył trafienie na 10:8, doświadczony białoruski selekcjoner poprosił o czas przysługujący zespołowi. Po nim jakość gry jego kadry nieco się poprawiła, a dzięki trafieniom Maxima Babicheva oraz wspomnianego Siergieja Shylovicha – nasi wschodni sąsiedzi schodzili na przerwę z jedną bramką straty do „biało-czerwonych” – 13:14. Z kolei warto wspomnieć, iż rezultat z naszej perspektywy byłby większy, gdybyśmy nie wypracowywali rywalom łatwych akcji po kontratakach, czy akcjach w „drugie tempo”.

Początek drugich trzydziestu minut – w porównaniu do poprzednich spotkań na tych mistrzostwach – był najgorszym w naszym wykonaniu. Zmarnowane szanse Jakuba Łucaka z prawego skrzydła, czy chwilę później Bartosza Jureckiego z pozycji kołowego były wodą na młyn dla Białorusi, która po zaledwie czterech minutach prowadziła już 16:14. Polacy potrafili jednak w stosunkowo szybkim tempie przechylić inicjatywę na swoją stronę, a bramkę na 19:18 (38’) z karnego – które są naszą piętą achillesową – wykorzystał Patryk Kuchczyński. Były to jednak dobre, złego początki. Podopieczni Michaela Bieglera równie szybko, jak zyskali – tak też roztrwonili swój przyzwoity rezultat i poprzez pięciominutowy przestój w grze zostali skarceni pięcioma bramkami, a wynik na 24:20 (46’) ustalił rozgrywający FC Barcelony IntersportSiergiej Rutenka.

Grający „falami” Polacy znów potrafili podnieść się z tej hegemonii rywala i odwracając zwycięską szalę rozpoczęli swoją dominację – rozpoczętą na trzynaście minut przed końcową syreną przez Bartosza Jureckiego, a skończoną chwilę później przez Adama Wiśniewskiego z lewego skrzydła, który zdobywszy bramkę kontaktową – 24:25 wymógł selekcjonera Białorusi do wykorzystania kolejnego czasu dla drużyny. Przyniosła ona jednak korzyści rywalowi jedynie do 55 minuty, kiedy to niezawodny Siergiej Rutenka pogrążył nas kolejnym swoim trafieniem, tym samym wypracowując czterobramkowy dystans nad Polakami – 29:25.

Taki stan rywalizacji zapowiadał fantastyczne emocje do końca spotkania, które z resztą nie raz towarzyszą podczas spotkań z udziałem „biało-czerwonych”. Nie mniej okazale było i tym razem, bowiem nasi rodacy zaaplikowali kibicom sporej dozy adrenaliny do samego końca meczu. Najpierw bramki braci Jureckich – 27:29 – poprawiły beznadziejną, wydawać by się mogło sytuację. Po chwili bramką postraszył Ivan Brouka27:30, jednakże ostateczne rozstrzygnięcie padło na kilkanaście sekund przed zakończeniem spotkania. Bohaterem ostatniej akcji okazał się „Kaczka” (Mariusz Jurkiewicz przyp. red.), który samodzielnym atakiem z drugiej linii poskromił rywali, ustalając wynik na 31:30!

Polska – Białoruś 31:30 (14:13)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Jaszka, Lijewski (5), Bielecki (1), Wiśniewski (2), Jurecki B. (5), Jurecki M. (1), Grabarczyk, Jurkiewicz (8), Syprzak (1), Łucak (2), Krajewski, Kuchczyński (6), Szyba, Chrapkowski.

Białoruś: Kotlinski, Charapienka – Brouka (3), Babichev (4), Kamyshyk (2), Rutenka S. (9), Rutenka D. (4), Nikulenkau (4), Shylovich (4), Chystabayeu, Baranau, Semenov.

Igor Piwowarski
foto: Piotr Piwowarski

źródło: „reczna.info.pl”