Marek Góralczyk: „Awans na Igrzyska mieliśmy w kieszeni”

Od niespełna tygodnia trwają Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Która kadra szczypiornistów ma największe szanse na złoto?

Marek Góralczyk (sekretarz generalny ZPRP): Trudno określić, kto ma największe szanse. Tradycyjnie Francuzi od kilku lat są określani jako faworyci wszystkich imprez. Może ostatnie mistrzostwa w Serbii potraktowali trochę rozrywkowo i nie walczyli o te najwyższe lokaty, ale oni jako jedyni mieli zagwarantowany udział w Igrzyskach Olimpijskich i myślę, że to jest dla nich cel. Trudno powiedzieć jakie szanse mają Chorwaci, którzy też byli na wielu imprezach medalistami. Oprócz nich w grono kandydatów wchodzą Hiszpanie oraz Duńczycy.

W Londynie zabrakło jednak Polaków…

MG: Wielka szkoda, że nie ma ich wśród polskich olimpijczyków. Byłem na turnieju kwalifikacyjnym w Alicante i było bardzo blisko. Na 2,5 minuty do końca meczu Polacy prowadzili trzema bramkami i tak naprawdę bilety do Londynu mieliśmy już w swoich rękach. Ale coś się stało z naszą ekipą w tym decydującym momencie i Serbowie odpowiednio to wykorzystali.

Co mogło być przyczyną tak słabych występów w ostatnim czasie biało-czerwonych? 8 i 9 miejsce na dwóch ostatnich mistrzostwach świata i Europy i teraz brak kwalifikacji olimpijskiej. Nie do takich wyników nas przyzwyczaili.

MG: W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się, że będziemy zdobywać miejsca w czołówkach, ale o tych wynikach decydują czasami ułamki sekund i zamiast na Igrzyskach Olimpijskich jesteśmy w domu. Wystarczy przypomnieć mecz z Norwegią na MŚ w Chorwacji, gdzie bramka Siódmiaka spowodowała, że zamiast grać o 9, 10 miejsce zdobyliśmy brązowy medal. Nie można więc mówić, że 8-9 miejsce jest złą lokatą. Oczywiście marzą nam się lepsze pozycje ale obyśmy byli obecni na każdej imprezie mistrzowskiej i zajmowali na niej wysokie miejsca.

Bogdan Wenta podał się do dymisji po 8 latach pracy z kadrą. Czy przystanie na jego decyzję było Pana zdaniem dobrym posunięciem?

MG: Nie mnie oceniać decyzję Bogdana Wenty i decyzję zarządu, ale jeżeli trener reprezentacji po ośmiu latach pracy z reprezentacją, po osiągnięciu z nią wielu sukcesów sam stwierdza, że czas odpocząć, to wie, co robi. Tym bardziej, że łączył dwa zajęcia – pracę z kadrą z posadą w Vive Targach Kielce, co dla szkoleniowca jest bardzo dużym obciążeniem fizycznym i psychicznym. Cierpi również na tym rodzina. Myślę więc, że i związek nie miał innego wyjścia i zgodził się z decyzją selekcjonera.

Fani szczypiorniaka zapewne chętnie widzieliby go ponownie na stanowisku w 2016 roku…

MG: Myślę, że tak. Bogdan bardzo często mówił, że fajnie by było, gdyby mistrzostwa świata czy Europy były organizowane w Polsce. Natomiast 2016 rok to dosyć odległa perspektywa i teraz najważniejsze jest to, kto poprowadzi kadrę i jakie wyniki będzie osiągał. Oczywiście fajnie byłoby zobaczyć na ławce trenerskiej polskiego turnieju Bogdana Wentę, ale jak się potoczy jego kariera, a jakie wyniki będzie osiągała reprezentacja tego dowiemy się w najbliższych kilku latach.

Tymczasem do kolejnej wielkiej imprezy pozostało niewiele czasu, a wciąż nie znamy nazwiska nowego selekcjonera. Kiedy go poznamy i czy działacze związku mają już mocnych kandydatów na to stanowisko?

MG: Na szczęście jestem poza komisją konkursową, w związku z tym nie angażuję się w to i może tym lepiej. To prawda do następnej imprezy, czyli do kwalifikacji ME, które zaczynamy już pod koniec października pozostało naprawdę niewiele czasu. 31 lipca minął termin składania aplikacji na to stanowisko, a z tego co wiem komisja konkursowa ma się zebrać i otworzyć wszystkie oferty w połowie sierpnia, więc wtedy powinniśmy wiedzieć coś więcej na ten temat.

Bogdan Wenta głośno promował kandydaturę duetu Daniel Waszkiewicz – Damian Wleklak, a więc swoich niedawnych asystentów…

MG: Zgadza się. Apelował trener Wenta, apelowali sami zawodnicy, ale myślę, że komisja będzie miała swoje zdanie czy to będzie trener krajowy, czy też zza granicy. Ważne jest, żeby przede wszystkim znaleźć osobę, która wraz z reprezentantami znajdzie wspólny język, która zostanie przez nich zaakceptowana i będzie miała taki sam cel, co i oni.

ME 2016 w naszym kraju na długo pozostaną w pamięci polskich kibiców…?

MG: To, czy mistrzostwa pozostaną na długo w naszej pamięci, można podzielić na dwie części: z jednej strony wysoki wynik sportowy osiągnięty przez naszą kadrę, z drugiej zaś niepowodzenie. Przykładem tego mogą być chociażby piłkarskie mistrzostwa Europy, gdzie wszyscy zakładali wyjście z grupy podopiecznych Franciszka Smudy, a jak się skończyło wszyscy wiemy. Liczę natomiast, że 2016 rok i lata wcześniejsze (za rok mamy w naszym kraju ME kobiet do lat 17, a w 2014 ME mężczyzn do lat 18) przyniosą jeszcze szybszy rozwój naszej piłki ręcznej w naszym kraju.

Turniej odbędzie się w pięciu polskich miastach: Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Wrocławiu i Krakowie. Nie dziwi fakt, że wśród nich zabrakło stolicy?

MG: Przygotowaliśmy ofertę tych pięciu miast, w taki sposób, by była ona konkretna dla europejskiej federacji i by spowodowała ona nadanie naszemu krajowi prawa organizacji tych mistrzostw. W stolicy mamy tylko halę na Torwarze, która podobnie jak areny w Płocku i Kielcach, nie spełnia wymogów EHF-u. Podanie więc któregokolwiek z tych miast nie dawałoby gwarancji, że organizowanie tego czempionatu przypadnie właśnie nam.

Rozmawiał: Igor Piwowarski

foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”