Lijewski: „Tutaj nasze szanse maleją”

Reprezentacja Polski szczypiornistów, przegrywając na zakończenie rywalizacji w grupie D katarskich mistrzostw świata z Danią – 27:31 (12:16) zajęła trzecie miejsce, które honorowało awans do 1/8 finału imprezy. W tej fazie zespół Michaela Bielgera zmierzy się ze Szwecją. Wygranej z tym zespołem upatrywałbym w Karolu Bieleckim. Sam w sobie jest on już taką szwedzką klątwą – ocenił naszemu serwisowi Marcin Lijewski.

reczna.info.pl: Mecz z Danią udowodnił, że wyjątkowo nie leżą nam spotkania przeciwko zespołom prowadzonym przez Gudmundura Gudmundssona. Można mówić o klątwie, która trwa od Igrzysk Olimpijskich w Pekinie?

Marcin Lijewski: Raczej nie. Główną przyczyną porażki jest to, że zagraliśmy bardzo słaby mecz i nie ma co się nad tym rozwodzić. Z tak renomowaną firmą, jaką jest duński zespół trzeba wznieść się na wyżyny, a tego nie zrobiliśmy.

– Naszym rywalem o ćwierćfinał będzie dobrze znany nam zespół Szwecji. W grupie C podopieczni duetu trenerskiego Staffan OlssonOla Lindgren ze stratą dwóch punktów miejsca ustąpili jedynie reprezentacji Francji. Jak oceniać nasze szanse w tej rywalizacji?

Marcin Lijewski: Wszystko zależy od tego, jak zespół zrekompensuje straty, jak wyliże rany. Dochodzą do nas słuchy, że czterech kluczowych zawodników jest mocno poobijanych. Chodzi mi przede wszystkim o mojego brata – on na pewno nie będzie grał. Tutaj nasze szanse maleją. Nie chodzi mi o jakość gry Rojewskiego, bo udowodnił, że potrafi grać i robi to bardzo dobrze. Chodzi mi o to, że w pełnym wymiarze meczu może mu być ciężko utrzymać najwyższy poziom. Trzeba będzie robić zmiany do obrony, a przy szybkiej grze z kontry Szwedów może być z tym problem. Martwię się o Mariusza Jurkiewicza. Nie wiadomo, jak jest z Chrapkowskim.

– Nawiązując do historii spotkań z tym zespołem najbardziej zapadł mi w pamięci zremisowany – 29:29 – mecz z ME 2012 w Serbii. Do przerwy przegrywaliśmy jedenastoma bramkami (9:20 przyp. red.), by po zmianie stron połowę wygrać… jedenastoma (20:9 przyp. red.). Możemy liczyć na podobny przebieg i tym razem?

Marcin Lijewski: Spotkanie sprzed czterech lat określiłbym mianem cudu, przeobrażenie z larwy w pięknego motyla. Taki mecz się już raczej nie zdarzy. W tym momencie nie liczyłbym jednak na coś takiego. Są to mistrzostwa świata, które są bezpośrednią kwalifikacją olimpijską. Moim zdaniem wygra ten zespół, który osiągnie przewagę 4-5 bramek.

– W rozmowie ze SverigeRadio Olsson określił nasz zespół – dosłownie cytuję – Polacy to bardzo trudny, bardzo dojrzały i dobrze przygotowany fizyczne zespół. Mają bardzo dobrych strzelców na wszystkich trzech pozycjach rozegrania. Czeka nas trudne zadanie. Jaka jest granica, między superlatywami trenera, a rzeczywistością w grze naszej kadry? Odnoszę wrażenie, że nie we wszystkich meczach nasza dyspozycja mogła cieszyć.

Marcin Lijewski: Uważam, że w tym co powiedział Staffan jest sporo prawdy. Jesteśmy zespołem dojrzałym, bo trzon naszej reprezentacji stanowią zawodnicy doświadczeni. Zgadzam się z tym, że mamy dosyć duże rażenie z tyłu. Karol Bielecki sam w sobie jest już taką szwedzką klątwą, bo wiele meczów, dzięki jego wspaniałej dyspozycji ze Szwedami wygrywaliśmy. To właśnie w nim upatruję dużą nadzieję. Szwedzi grają bardzo dobre defensywne 6-0, ale jest to już marka sama w sobie. Jest to zespół, który tę obronę gra najlepiej na świecie.

– Liderem Skandynawian jest od kilku lat bezsprzecznie Kim Andersson. Ze szwedzkiego obozu docierają jednak wieści, że prawy rozgrywający wystąpi z kontuzją barku. Na ile wpłynąć może to osłabienie na jakość gry rywala i – zdając sobie sprawę, że Szwecja, to nie tylko gra jej gwiazdy – na co szczególnie zwrócić uwagę w poniedziałek?

Marcin Lijewski: To prawda. Kim jest moim zdaniem najlepszym prawym rozgrywającym na świecie. On gra od dłuższego czasu z kontuzją barku, a mimo wszystko prezentuje najwyższy poziom. Jest to facet, który swoim zachowaniem na boisku potrafi ściągnąć uwagę dwóch, trzech zawodników, kreując dogodne sytuacje swoim kolegom. Nie sądzę, żeby był to jakiś większy problem tej kadry. Mają oni także bardzo dobrego środkowego rozgrywającego. Do tego bardzo szybkie i skuteczne skrzydła. No i przeżywającego drugą młodość bramkarza Mattiasa Anderssona.

– Pozostając w temacie osłabień nasz sztab szkoleniowy zdecydował się z kolei zastąpić Krzyśka Lijewskiego Piotrem Masłowskim. Strata lewej ręki wpłynie na komfort gry naszego zespołu w ataku pozycyjnym? Można spodziewać się rotowania w składzie?

Marcin Lijewski: Na tym etapie turnieju, gdzie większość zawodników czuje już trudy tych mistrzostw rotowanie składem musi być. Masełko jeszcze nie miał szansy pokazania się na tym turnieju. To będzie dla niego debiut, ale mam nadzieję, że wytrzyma presję, a przecież nie da się ukryć, że ta jest ogromna. Liczę, że wniesie on sporo świeżości do naszej gry.

Rozmawiał: Igor Piwowarski
foto: SPR Wybrzeże Gdańsk

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku