Jachlewski: „Zagrać najlepszy mecz na mistrzostwach”

16 dzień sierpnia 2008 roku. Faza grupowa Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. To właśnie wtedy po raz ostatni reprezentacja Polski szczypiornistów pokonała Chorwację – 27:24 (13:12). Od tamtego czasu biało-czerwonym wyraźnie nie leżą spotkania przeciwko drużynie z Bałkanów. Co zrobić, by w walce o półfinał katarskich mistrzostw świata przełamać złą passę? Wszystko trzeba postawić na jedną kartę, jakby to był ostatni mecz w ich życiu – ocenił naszemu serwisowi Mateusz Jachlewski.

reczna.info.pl: Chyba wszystkich nas trzymają jeszcze emocje związane z wygraną naszej reprezentacji ze Szwedami. Przed tym spotkaniem być może niewielu z nas postawiłoby na taki przebieg rywalizacji, a mimo wszystko Polacy po raz kolejny udowodnili, jak klasową drużyną są.

Mateusz Jachlewski: Chłopaki wygrali ten mecz i chwała im za to. Bardzo się cieszę, że są w kolejnej rundzie, bo to ogromny sukces dla całej naszej dyscypliny. Dzięki takim spotkaniom szczypiorniak w naszym kraju na pewno będzie szedł do przodu tym bardziej, że biało-czerwoni będą mieli szansę gry w kwalifikacjach olimpijskich. Dobrze, że to nam nie uciekło, bo gdybyśmy przegrali ze Szwecją zostali byśmy daleko w tyle. Cieszy wynik, ale nie sama gra. Tutaj rodzi się pytanie, jaki jest jeszcze potencjał w tej drużynie. Trzeba sobie bowiem jasno powiedzieć, że nie graliśmy dobrze, a wygraliśmy bardzo ważny mecz o wejście do ćwierćfinału. Szwedzi byli w okrojonym składzie, gdzie na prawym rozegraniu przez 40 minut grał skrzydłowy, ale nie zmienia faktu, że byliśmy zespołem lepszym. Oby w następnym spotkaniu Polacy potwierdzili swój dobry udział w mistrzostwach.

– Szwedzkie media, analizując to spotkanie przyczyny porażki swoich rodaków argumentowały wspaniałą dyspozycją w bramce Sławka Szmala, oraz absencją największej gwiazdy „Trzech Koron” – Kima Anderssona.

Mateusz Jachlewski: Dokładnie. Sławek Szmal, przy dobrze funkcjonującej obronie popisał się wieloma fantastycznymi interwencjami, co na pewno przeszkodziło Szwedom w wygraniu tego meczu. Można śmiało postawić tezę, że Kasa zagrał najlepszy mecz na tym turnieju. Jego gra to też zasługa dobrej obrony. Straciliśmy bardzo niewiele bramek i bez Anderssona na pewno Szwedzi są dużo słabszym zespołem. Ewidentnie widać różnicę pomiędzy grą tego zespołu z Kimem, gdzie Skandynawowie wygrywali swoje mecze. Gdy nie grał już był problem. Na szczęście nie nasz. Oczywiście życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia.

– Powodem do dumy może być także to, że umiejętnie odcinaliśmy skrzydła rywali. Sięgając pamięcią odnoszę wrażenie, że tylko raz polska defensywa zagapiła się, dopuszczając do klarownej sytuacji rzutowej Kallmana. Wówczas kolejną udaną interwencję przypisano Kasie.

Mateusz Jachlewski: Moim zdaniem Szwedzi mieli wiele sytuacji, gdy Sławek wywiązywał się ze swojej roli znakomicie. Kallman, jeżeli się nie mylę trzy- lub czterokrotnie rzucał ze skrzydła i nie trafiał. Sztuka ta udała mu się po akcjach z kontrataków, więc tych pozycji mieli sporo. Praktycznie w każdym zespole są teraz dobrzy skrzydłowi. Nie tylko odcinanie ich pozycji od rzutów, ale i ogólnie dobra gra w obronie była naszym silnym punktem.

– Przed nami niebotycznie ciężkie zadanie. Chorwatów na wielkich imprezach nie potrafimy pokonać od IO w Pekinie w 2008 roku (wówczas nasza kadra pokonała w fazie grupowej zespół z Bałkanów 27:24 przyp. red.), a to właśnie z nimi powalczymy o półfinał. Na jakich fundamentach opierać nasze szanse w konfrontacji z nimi?

Mateusz Jachlewski: Ten mecz będzie w naszym zasięgu, jeżeli zagramy mniej więcej tak samo, albo jeszcze lepiej w obronie przy udziale Sławka. Wówczas mamy szansę nie stracić dużo bramek. Wiadomo, że im mniej ich stracimy, tym lepiej. Bardziej martwi mnie atak pozycyjny, gdzie mamy na tych mistrzostwach problem z konstruowaniem akcji i ich wykańczaniem. Przydałoby się także więcej szybkich ataków, ale to również musi wynikać z dobrej obrony. Trzeba zagrać jeszcze lepiej, niż ze Szwecją i ten mecz będzie w zasięgu.

– Co jest powodem, że przez tak długi czas nie potrafimy przełamać złej passy, jaka nad nami ciąży w meczach przeciwko podopiecznym Slavko Goluzy?

Mateusz Jachlewski: Po prostu są lepszym zespołem. Praktycznie większość Chorwatów gra w najlepszych klubach europejskich. Nie ma więc mowy, że są to zawodnicy, którzy w kadrze znaleźli się przypadkiem. To my musimy wznieść się na swoje wyżyny umiejętności. Musimy zagrać najlepszy mecz na tych mistrzostwach. Jeżeli tak zrobimy stać nas nawet na grę w półfinale. To będzie mecz walki i wszystko trzeba postawić na jedną kartę, jakby to był ostatni mecz w ich życiu. Przegrany odpada z turnieju i nie gra o medale.

– Na ile możliwe jest, że środowy pojedynek będzie przełomem w konfrontacjach z zespołem z Bałkanów

Mateusz Jachlewski: Wszystko zależy od dyspozycji dnia. Chorwaci mieli o jeden dzień dłużej odpoczynku. Przy takich obciążeniach, na takim turnieju, a tym bardziej w meczu o taką stawkę jest to dość istotne. Mam nadzieję, że zmęczenie nie będzie tak duże po naszej stronie. Mecz zaczyna się od wyniku 0:0. Mamy szansę wygrać ten mecz i nie ma co mówić, że stoimy na straconej pozycji.

Rozmawiał: Igor Piwowarski
foto: Piotr Piwowarski

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku