IO w Rio: Polska może zapomnieć o turnieju kwalifikacyjnym?!

Świetny wynik na MŚ zbiera żniwo. Polska z rolą gospodarza turnieju kwalifikacyjnego do IO! Polacy o Rio powalczą u siebie. Piłka ręczna. Polska zorganizuje turniej kwalifikacyjny do Rio. To tylko kilka nagłówków z licznie pojawiających się na przestrzeni kilku ostatnich dni informacji o turnieju kwalifikacyjnym do IO w Rio, którego organizacja miałaby przypaść Polsce.

W świetle dotychczasowych przepisów prawo organizacji turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich przysługiwało drużynom, które na mistrzostwach świata zajmowały miejsca 2-4. W tym przypadku byłyby to Katar, Polska i Hiszpania.

Tymczasem zmianie uległ jednak regulamin Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej, który może okazać się krzywdzący dla tych drużyn. – Nastąpiła zmiana reguł gry. Będą trzy turnieje kwalifikacyjne, na trzech kontynentach: Azja, Europa i Ameryka Południowa. Wiemy kto z kim będzie grał. Druga drużyna będzie grała z drużyną siódmą, trzecia z szóstą, czwarta z piątą (miejsca z mistrzostw świata przyp.red.) i w takim systemie będą organizowane te turnieje. Pierwszych siedem zespołów ma już kwalifikację z mistrzostw świata do tych turniejów, natomiast do tej pory nie wiadomo gdzie się odbędą. Dawniej była prosta reguła. Trzy pierwsze drużyny, poza pierwszą oczywiście, która kwalifikowała się na igrzyska olimpijskie, organizowały turnieje kwalifikacyjne. Teraz nie wiadomo – oceniał niedawno na łamach polskiego radia prezes ZPRP i PKOl, Andrzej Kraśnicki.

Bilety do Rio otrzyma 12 zespołów. Te zabukowane mają już mistrzowie świata, Francuzi. Prawo gry przysługuje także gospodarzom igrzysk, Brazylijczykom. Jakie jeszcze drużyny zamkną pulę pozostałych dziesięciu miejsc? I kto zorganizuje turnieje, które wyłonią kolejnych uczestników? – Rozmawiałem z prezydentem Hassanem Moustafą i powiedział mi, że będzie to przedmiotem decyzji komitetu wykonawczego w najbliższym czasie – dodał sternik polskiej federacji piłki ręcznej.

Prezes nie wyklucza sytuacji, w której Polsce nie przyznano by prawa do organizacji takiego turnieju. – Nie ma żadnych transparentnych reguł, które decydowałyby o wyborze gospodarza. One tworzą się pod wpływem sytuacji. IHF może podjąć więc decyzję, uwzględniając pozycję państwa i generację jego zysków finansowych. – Słyszałem, że jeśli nie w Polsce, to odbyłby się w Hiszpanii. Stanowisko grupy przygotowującej całą koncepcję jest takie, że jeśli z Europy jest mistrz świata, to następna drużyna jest z niższej półki. To jest dla nas niebezpieczeństwo. – podsumowuje.

Igor Piwowarski
foto: PGNiG/x-news

źródło: „reczna.info.pl”/internet