Fajerwerki tylko w pierwszej połowie!

Reprezentacja Polski szczypiornistek była blisko czegoś, na co czekamy już czwartą dekadę. Podopieczne Kima Rasmussena uległy nieznacznie faworyzowanym Norweżkom 24:26 (15:11) w przedostatnim meczu rundy głównej chorwacko-węgierskich mistrzostw Starego Kontynentu!

Ostatni raz biało-czerwone z zespołem prowadzonym aktualnie przez Thorira Hergeirssona w meczu o punkty wygrały w grudniu ’83 – 23:20 (12:9) – na MŚ B w Katowicach. Sztukę tę chciały powtórzyć w poniedziałek w Debreczynie i były blisko. Szczególnie w pierwszej połowie, którą Polki wygrały 15:11 choć, zgodnie z zapowiedzią duńskiego selekcjonera w wyjściowym składzie naszego zespołu wybiegł zespół oparty na drugim składzie z rekonwalescentką, Kingą Byzdrą na środku rozegrania oraz Kasią Janiszewską na prawym rozegraniu.

Stawkę polskiego zespołu uzupełniły Joanna Drabik oraz Marta Gęga. Młodsze i mniej doświadczone koleżanki wspierały swoją obecnością Kinga Grzyb oraz Karolina Kudłacz. Taka mieszanka rutyny z młodością okazała się strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej w pierwszej połowie spotkania.

Na pierwsze prowadzenie biało-czerwone po upływie blisko trzech minut wyprowadziła skutecznym rzutem ze skrzydła Kasia Janiszewska2:1. Norweżki, których największym atutem są bramki po natychmiastowych kontratakach nie błyszczały z tego elementu, jakby przyćmione kolejnymi natarciami zespołu Kima Rasmussena. Bramka na 6:3 (10′) desygnowanej chwilę wcześniej do gry Aleksandry Zych tylko to zresztą potwierdzała.

O ile błyskawicznych kontr rywalek było, jak na lekarstwo, o tyle na taki stan gry swoich podopiecznych momentalnie zareagował sprintem do stolika Hergeirsson. Na niewiele jednak to się zdało. Polki po skutecznym wykonaniu rzutu z linii siódmego metra Aliny Wojtas prowadziły już 10:6 (16′).

Trzy minuty później rezultat do czterech trafień podwyższyła nieoceniona tego dnia Joasia Drabik.Wystawiając nerwy islandzkiego szkoleniowca Norweżek na próbę, po bramce z kontry Iwony Niedźwiedź 13:8 (22′) reakcja była natychmiastowa. Kolejny timeout.

Na cztery minuty przed przerwą dwie minuty kary za nieprawidłową zmianę otrzymała Stine Oftedal. O ile gra w przewadze liczebnej nie przyniosła wymiernych korzyści naszemu zespołowi, o tyle cztery bramki zaliczki – 15:11 – mogły budzić respekt.

Po zmianie stron katem biało-czerwonych okazała się filigranowa Nora Mork. 23-letnia rozgrywająca dynamicznymi wejściami w polską strefę defensywną często skutecznie kończyła indywidualne ataki bramkami. Występująca w Larviku zawodniczka nie myliła się także w rzutach karnych. Nasza defensywa wyraźnie przechodziła ciężki okres.

Gdy przewaga, po bramce Idy Alstad stopniała do jednego trafienia – 18:17 (38′) polski sztab szkoleniowy położył zieloną kartkę na stolik, domagając się czasu na żądanie. Dwie minuty później, za sprawą wspomnianej Mork Skandynawki doprowadziły do remisu po upływie 36. minut od ostatniego 2:2!

Rywalki wyraźnie podkręcały tempo. Gdy na niespełna dziesięć minut przed końcową syreną tablica wyników, po kolejnej bramce Mork wskazywała trzy bramki przewagi Skandynawek – 23:20 przypominać o sobie zaczęło widmo wcześniejszych niepowodzeń. Bramka Iwony Niedźwiedź – 22:24 (54′) – dawała jeszcze cień nadziei. Polkom, mimo ostatecznej porażki – 24:26 – należą się oklaski za heroiczną postawę!

Polska – Norwegia 24:26 (15:11)

Polska: Wysokińska, Prudzienica – Stachowska , Niedźwiedź (4), Siódmiak, Gęga (3), Grzyb (2), Kudłacz, Janiszewska (1), Pielesz, Zych (4), Drabik (5), Zalewska, Wojtas (3), Kulwińska, Byzdra (2). Kary: 8 min.

Norwegia: S. M. Solberg, Sando – Riegielhuht, Arntzen, Kristiansen (3), Alstad (1), Loke (4), Breivang (1), Mork (11), Oftedal (2), Karlsson, Koren (2), Jakobsen, Herrem (1), S. Ch. Solberg (1), Wibe. Kary: 8 min.

Igor Piwowarski
foto: ZPRP

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku