EHF CL: Bez polskich drużyn w ćwierćfinałach!

Zawodnicy mistrza Polski, Vive Targów Kielce podzielili los swojego największego rywala w PGNiG Superlidze – Orlen Wisły Płock, przegrywając w rewanżowym meczu 1/8 finału Velux EHF Ligi Mistrzów z niemieckim Rhein-Neckar Löwen 23:27 (14:16). „Nafciarze” z kolei swoją przygodę z tymi elitarnymi rozgrywkami skończyli w sobotę, ulegając węgierskiemu MKB Veszprem 26:31 (11:16).

Przed meczem w Mannheim zawodnicy Talanta Dujszebajewa mieli psychiczny komfort, z racji czterobramkowej zaliczki z pierwszego meczu w Kielcach. Każdy mecz, to jednak inna historia i za każdym razem trzeba pokazać coś szczególnego, by móc się zapisać w jej kartach. Twarda i agresywnie działająca formacja obronna po obydwu stronach z początku meczu zapowiadała niezwykle ciężką przeprawę tego wieczoru. Wynik meczu dopiero w piątej minucie spotkania otworzył Michał Jurecki, jednak chwilę później odpowiedział rzutem z drugiej linii Szwed, Kim Ekhdal Du Rietz. Mimo, że na listę strzelców minutę później ponownie wpisał się Dzidziuś (Jurecki przyp. red.), to proste błędy w rozgrywaniu piłki w sektorze centralnym kosztowały naszą drużynę dwa trafienia z rzędu rywali, kolejno Andre Schmida i Nikoli Manojlovicia3:2 (8’).

Jak się okazało w następnych fragmentach meczu siła kapitalnego Jureckiego ku natchnieniu swoich kolegów nie wystarczyła, bo mimo trzeciej z rzędu jego bramki, rywale systematycznie odpowiadali serią dwóch goli. Tym razem stało się tak za sprawą Ekhdala Du Rietza i Patricka Groetzkiego5:3 (10’) i to „żółto-biało-niebiescy” wciąż musieli gonić wynik.

Do pierwszego remisu, po dłuższej absencji rzutowej kielczan doprowadził nie kto inny, jak niezawodny Michał Jurecki, dla którego było to wówczas czwarte trafienie z rzędu – 10:10 (22’). W końcowych fragmentach pierwszej części gry walka trwała w najlepsze. Po dwóch trafieniach Petressona przewaga „Lwów” z Mannheim zarysowywała się coraz wyraźniej. Na całe szczęście dwa trafienia dołożyli jeszcze przed przerwą Thorir Olafsson i Krzysztof Lijewski, ale to i tak wynik spotkania do przerwy – 16:14 – ustalił Siergiej Gorbok.

Takiego początku drugiej odsłony, jaki poprzez swoją grę zaprezentowali mistrzowie Polski aż nazbyt nazywać mianem fatalnego. Nikt by się nie spodziewał aż tak katastrofalnego przebiegu pierwszych ośmiu minut po przerwie, w których to dwa trafienia z rzędu zdobyli Bjarte Myrhol oraz Stefan Sigurmannsson, a przez cały ten okres kielczanie potrafili zaskoczyć tylko jeden raz, za sprawą bramki Julena Aginagalde z koła. Dziesięć minut od startu tej części gry potrzebowali podopieczni Dujszebajewa, by ponownie wpisać się na listę strzelców – tym razem sprawy w swoje ręce wziął kapitan, Grzegorz Tkaczyk który, uzyskując trafienie gestami triumfu próbował jeszcze zmotywować swoich kolegów do większego wysiłku.

Na kwadrans przed końcową syreną kielczanie zbliżyli się do rywali na dwie bramki, a akcje których pokłosiem były kapitalne interwencje w bramce Sławomira Szmala, mogły napawać optymizmem i być składową niesamowitych emocji na koniec. Niestety były to tylko dobre, złego początki. Kolejna seria Schmida, Groetzkiego i Sigurmannssona zaczęły powoli przesądzać o pełnej dominacji gospodarzy i tuszować wysiłek, jaki podjęli „żółto-biało-niebiescy”, by liczyć się w gronie sześciu najlepszych drużyn klubowych na świecie. Ta idea jednak oddalała się z każdą minutą. Po raz kolejny z pewnością nie można zarzucić braku cech wolicjonalnych w szeregach mistrza Polski, ale tym razem musieli oni przełknąć gorycz porażki – a przecież do bram raju, jakim był ćwierćfinał Ligi Mistrzów zabrakło niewiele, bo zaledwie jednego trafienia. Wynik 23:27 boli najbardziej, nie mniej jednak, niż świadomość błędów, jakich można było uniknąć.

Rhein Neckar Lowen – Vive Targi Kielce 27:23 (16:14)

Rhein Neckar Lowen: Landin, Stojanović – Schimd (3), Gensheimer, Roggish, Sesum, Guradiola, Manojlović (1), Sigurmannsson (5), Gorbok (2), Prodanović, Myrhol (4), Groetzki (5), Guardiola Gedeon, Petersson (3), Ekhdal Du Rietz (4).

Vive Targi Kielce: Szmal, Losert – Grabarczyk, Jurecki (5), Tkaczyk (3), Olafsson (2), Chrapkowski (3), Aginagalde (1), Bielecki (2), Jachlewski, Strlek (3), Lijewski (2), Buntić, Musa, Zorman (1), Cupić (1).

Igor Piwowarski
foto: Piotr Piwowarski

źródło: „reczna.info.pl”

Dołącz do nas na Facebooku